Wyjście ze spółki nie zawsze oznacza, że wszystkie relacje między byłym wspólnikiem a spółką kończą się z dnia na dzień. W praktyce szczególne znaczenie ma pytanie, czy spółka może zabezpieczyć się przed sytuacją, w której odchodząca osoba zacznie prowadzić działalność konkurencyjną, przejmie klientów, wykorzysta know-how albo informacje zdobyte w czasie współpracy.
Odpowiedź brzmi: tak, taki zakaz konkurencji po zakończeniu współpracy może być dopuszczalny, ale nie działa automatycznie i nie może być ukształtowany dowolnie.
Im dłuższej trwający, szerszy i bardziej dotkliwy zakaz, tym większe ryzyko, że zostanie uznany za nadmierny albo okaże się trudny do wyegzekwowania. Dlatego pytanie nie brzmi tylko: „czy można wprowadzić zakaz konkurencji po wyjściu ze spółki?”, ale przede wszystkim: „jak go ukształtować, żeby rzeczywiście chronił spółkę i jednocześnie nie przekraczał granic dopuszczalnego ograniczenia?”.
Zakaz konkurencji w spółce – kogo może dotyczyć?
Zakaz konkurencji trzeba oceniać inaczej w zależności od tego, czy mówimy o spółce kapitałowej, np. spółce z o.o. albo spółce akcyjnej, czy o spółce osobowej (np. spółce jawnej czy komandytowej).
W spółkach kapitałowych sam fakt posiadania udziałów albo akcji co do zasady nie oznacza automatycznego ustawowego zakazu konkurencji. Inaczej jest wtedy, gdy ta sama osoba pełni jednocześnie funkcję członka zarządu.
W spółkach osobowych punkt wyjścia jest inny. Ze względu na bardziej osobisty charakter tych spółek większe znaczenie ma obowiązek lojalności wspólnika wobec spółki i pozostałych wspólników. W niektórych przypadkach (na przykład w odniesieniu do komplementariuszy spółki komandytowej) przepisy wprost przewidują także obowiązek powstrzymania się od działalności sprzecznej z interesami spółki lub działalności konkurencyjnej.
Dla tematu zakazu konkurencji po wyjściu ze spółki najważniejsze jest jednak odróżnienie ograniczeń obowiązujących w czasie uczestnictwa w spółce od ograniczeń, które mają wiązać byłego wspólnika już po zakończeniu współpracy. Te drugie nie powinny być wyprowadzane automatycznie z samego faktu, że dana osoba była kiedyś wspólnikiem, członkiem zarządu albo menedżerem. Powinny wynikać z wyraźnej podstawy, np. z umowy spółki, statutu, porozumienia wspólników, umowy sprzedaży udziałów, umowy wystąpienia ze spółki albo odrębnej umowy o zakazie konkurencji.
Wspólnik i członek zarządu w spółce kapitałowej
W spółkach kapitałowych trzeba odróżnić wspólnika od członka zarządu. To ważne, bo jedna osoba może być jednocześnie właścicielem udziałów lub akcji i członkiem zarządu, ale z każdej z tych ról wynikają inne prawa i obowiązki.
Członka zarządu obowiązuje ustawowy zakaz konkurencji. Oznacza to, że bez zgody spółki nie może on prowadzić działalności konkurencyjnej ani angażować się w określony sposób w działalność konkurencyjnych podmiotów, np. jako wspólnik spółki osobowej czy członek organu spółki kapitałowej.
Inaczej jest w przypadku wspólnika, który nie pełni funkcji w zarządzie. Samo posiadanie udziałów albo akcji nie sprawia, że taka osoba zostaje automatycznie objęta ustawowym zakazem konkurencji. Nie oznacza to jednak, że może działać całkowicie dowolnie. W określonych sytuacjach znaczenie mogą mieć:
- obowiązek lojalnego działania wobec spółki i pozostałych wspólników,
- postanowienia umowy spółki, statutu lub innych porozumień,
- zasady ochrony informacji poufnych i know-how.
Jeżeli spółka chce, aby wspólnika obowiązywał wyraźny zakaz konkurencji, także po jego wyjściu ze spółki, powinna uregulować tę kwestię wprost. Można to zrobić m.in. w:
- umowie spółki / statucie,
- porozumieniu wspólników,
- odrębnej umowie o zakazie konkurencji.
Podobna sytuacja ma miejsce odnośnie do członków zarządu. Ustawowy zakaz konkurencji obowiązuje ich w czasie pełnienia funkcji. Jeżeli zakaz ma działać także po zakończeniu pełnienia funkcji, powinien wynikać z wyraźnej umowy i być rozsądnie ograniczony co do czasu, terytorium oraz rodzaju zakazanej działalności.

Wspólnik w spółce osobowej
W spółkach osobowych sytuacja wygląda inaczej niż w spółkach kapitałowych. Wspólnicy częściej są bezpośrednio zaangażowani w prowadzenie spraw spółki, reprezentują ją i mają realny wpływ na jej działalność. Dlatego już w czasie uczestnictwa w spółce osobowej większe znaczenie ma obowiązek lojalności wspólnika wobec spółki.
Przykładowo, w spółce jawnej wspólnik powinien powstrzymywać się od działalności sprzecznej z interesami spółki. Bez zgody pozostałych wspólników nie powinien też zajmować się interesami konkurencyjnymi.
Nie oznacza to jednak, że identyczne zasady będą zawsze dotyczyć każdego wspólnika każdej spółki osobowej. Znaczenie ma konkretny typ spółki oraz rola danego wspólnika. Inaczej może wyglądać sytuacja wspólnika spółki jawnej czy komplementariusza aktywnie prowadzącego sprawy spółki, a inaczej komandytariusza, który nie prowadzi spraw spółki i jej nie reprezentuje.
Dla byłego wspólnika kluczowe jest jednak to, że zakaz konkurencji po wystąpieniu ze spółki powinien zostać wyraźnie uregulowany. Sam fakt, że w czasie uczestnictwa w spółce osobowej wspólnik był związany obowiązkiem lojalności lub zakazem działalności konkurencyjnej, nie oznacza, że te same zasady będą go obowiązywały po wyjściu ze spółki.
Jeżeli spółka chce, aby były wspólnik spółki osobowej nie prowadził działalności konkurencyjnej po zakończeniu współpracy, warto przewidzieć to wprost w:
- umowie spółki,
- porozumieniu wspólników,
- umowie, na podstawie której wspólnik występuje ze spółki,
- odrębnej umowie o zakazie konkurencji.
Zakaz konkurencji a swoboda działalności gospodarczej
Zakaz konkurencji zawsze oznacza ograniczenie czyjejś aktywności zawodowej lub biznesowej. Dlatego trzeba go oceniać nie tylko z perspektywy interesu spółki, ale również z perspektywy osoby, która ma powstrzymać się od działalności konkurencyjnej.
Z jednej strony obowiązuje zasada swobody umów. Strony mogą ułożyć swoje relacje według własnego uznania, o ile treść lub cel umowy nie sprzeciwiają się ustawie, naturze stosunku prawnego ani zasadom współżycia społecznego. Z drugiej strony ta swoboda nie oznacza, że spółka może całkowicie „zablokować” byłego wspólnika czy członka zarządu.
Dlatego w praktyce kluczowe pytanie nie brzmi wyłącznie: „czy zakaz konkurencji w umowie jest możliwy?”. Ważniejsze jest pytanie: czy konkretny zakaz jest proporcjonalny do interesu, który ma chronić.
Jeżeli na przykład wspólnik przez kilka lat odpowiadał w spółce za sprzedaż, znał najważniejszych klientów, warunki handlowe i strategię ofertową, spółka może mieć uzasadniony interes w tym, aby taka osoba nie wykorzystała tej przewagi natychmiast po odejściu. Czym innym jest jednak zakaz kontaktu z określonymi klientami przez 12 albo 18 miesięcy, a czym innym zakaz prowadzenia jakiejkolwiek działalności w branży przez wiele lat. Ten drugi wariant może już nadmiernie ingerować w swobodę działalności gospodarczej.
.png)
Jak daleko może sięgać zakaz konkurencji?
Zakaz konkurencji jest zbyt restrykcyjny, gdy wykracza poza to, co jest rzeczywiście potrzebne do ochrony uzasadnionego interesu spółki. Dlatego należy zwrócić szczególną uwagę, gdy zakaz konkurencji:
- obejmuje bardzo długi okres,
- dotyczy zbyt szerokiego obszaru (terytorium),
- zakazuje każdej działalności „podobnej” do działalności spółki,
- nie przewiduje żadnego wynagrodzenia, ekwiwalentu lub uzasadnienia gospodarczego,
- jest zabezpieczony bardzo wysoką karą umowną.
Sąd Najwyższy w jednym ze swoich orzeczeń wskazał, że przy ocenie zakazu konkurencji trzeba brać pod uwagę całość okoliczności, czyli m.in.:
- dotychczasową i potencjalną działalność zobowiązanego,
- zakres przedmiotowy, podmiotowy, geograficzny i czasowy zakazu,
- dotkliwość sankcji za naruszenie zakazu,
- proporcjonalność ograniczenia.
Chodzi o to, aby zakaz chronił rzeczywiste, usprawiedliwione potrzeby, ale nie wykraczał poza to, co jest konieczne do ich ochrony.
To bardzo ważne przy sporach dotyczących byłych wspólników. Spółka może mieć realny interes w ochronie klientów, know-how, relacji handlowych czy strategii biznesowej. Ten interes nie zawsze jednak uzasadnia wieloletni zakaz konkurencji, który uniemożliwia byłemu wspólnikowi jakąkolwiek działalność w branży.
Przykładowo, jeżeli były wspólnik spółki marketingowej zobowiąże się, że przez rok nie będzie obsługiwał konkretnych klientów spółki, taki zakaz może być łatwiejszy do uzasadnienia. Inaczej będzie przy zakazie prowadzenia jakiejkolwiek agencji marketingowej przez kilka lat na terenie całego kraju. W określonych sytuacjach, takie postanowienie może już wykraczać poza realną potrzebę ochrony spółki.
Czas trwania zakazu konkurencji ma znaczenie
Jednym z najważniejszych elementów jest czas trwania zakazu konkurencji. Im dłuższej trwa zakaz, tym większe ryzyko, że może zostać zakwestionowany.
Nie istnieje jedna uniwersalna długość zakazu konkurencji, która zawsze będzie bezpieczna. W niektórych przypadkach uzasadnione może być kilka miesięcy, w innych kilka lat. Wszystko zależy od branży, rodzaju informacji, do których dana osoba miała dostęp, relacji z klientami i realnego ryzyka dla spółki.
Długość zakazu konkurencji powinna być więc powiązana z realnym ryzykiem po stronie spółki, a nie z chęcią maksymalnego utrudnienia byłemu wspólnikowi dalszej działalności. Dobrze skonstruowany zakaz nie powinien być szerszy niż jest to potrzebne do ochrony interesu konkretnej spółki.
Czy zakaz konkurencji może być bez wynagrodzenia?
To jedno z trudniejszych pytań przy zakazie konkurencji po wyjściu ze spółki. W relacjach cywilnoprawnych, zwłaszcza między przedsiębiorcami, nie ma jednej prostej zasady, że każdy zakaz konkurencji po zakończeniu współpracy musi być odpłatny. Nie oznacza to jednak, że brak wynagrodzenia zawsze jest bez znaczenia.
Z jednej strony można argumentować, że zakaz konkurencji bez ekwiwalentu może mieścić się w granicach swobody kontraktowej, szczególnie gdy strony były przedsiębiorcami i świadomie ukształtowały swoje prawa i obowiązki.Może tak być na przykład wtedy, gdy zakaz konkurencji jest elementem szerszego rozliczenia między wspólnikami, sprzedaży udziałów albo wyjścia ze spółki.
Z drugiej strony w orzecznictwie pojawia się też pogląd, że brak jakiegokolwiek wynagrodzenia za powstrzymywanie się od działalności konkurencyjnej po zakończeniu współpracy może być sprzeczny z zasadami współżycia społecznego. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w których zakaz jest długi, szeroki, obejmuje podstawową branżę byłego wspólnika i istotnie ogranicza jego możliwość dalszego zarobkowania.
W praktyce oznacza to, że brak wynagrodzenia nie zawsze automatycznie przekreśla zakaz konkurencji. Może jednak zwiększać ryzyko sporu. Im szerszy i dłuższy zakaz, tym bardziej warto rozważyć ekwiwalent albo inne uzasadnienie takiego ograniczenia.
Przykładowo, jeżeli były wspólnik otrzymuje wysoką cenę za sprzedawane udziały, strony mogą argumentować, że ekonomiczny ciężar zakazu konkurencji został już uwzględniony w rozliczeniu. Inaczej może wyglądać sytuacja osoby, która odchodzi ze spółki bez dodatkowego wynagrodzenia, a mimo to przez kilka lat nie może prowadzić działalności w swojej podstawowej branży. W takim przypadku brak ekwiwalentu może wzmacniać argument, że zakaz jest zbyt dotkliwy.

Nowa firma po wyjściu ze spółki – kiedy pojawia się ryzyko?
Samo założenie nowej firmy przez byłego wspólnika nie musi jeszcze oznaczać naruszenia prawa. Były wspólnik co do zasady może dalej pracować, rozwijać się zawodowo i prowadzić działalność gospodarczą. Problem pojawia się wtedy, gdy przy tworzeniu nowego biznesu wykorzystuje w sposób sprzeczny z prawem informacje, know-how czy kontakty zdobyte w poprzedniej spółce.
Można to zobaczyć na prostym przykładzie. Wspólnik odchodzi ze spółki informatycznej i zakłada własną firmę. Sam fakt, że działa w tej samej branży nie musi jeszcze oznaczać naruszenia. Inaczej będzie, jeżeli wykorzystuje bazę klientów poprzedniej spółki, kopiuje jej dokumentację, posługuje się poufnymi informacjami handlowymi albo jeszcze przed odejściem przygotowuje zorganizowane przejęcie klientów lub kluczowych członków zespołu.
W takim przypadku sprawa może dotyczyć nie tylko zakazu konkurencji, ale także przepisów o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji przewiduje, że czynem nieuczciwej konkurencji może być działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża albo narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta.
Za czyn nieuczciwej konkurencji uznaje się również ujawnienie, wykorzystanie lub pozyskanie cudzych informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa. Dotyczy to np. szczegółowych warunków handlowych, strategii ofertowej, dokumentacji technicznej, kodu źródłowego, know-how, list klientów czy danych o marżach.
W praktyce spór po wyjściu wspólnika ze spółki często nie sprowadza się wyłącznie do pytania, czy obowiązywał go zakaz konkurencji. Równie ważne jest ustalenie, czy tworząc nowy biznes, wspólnik korzystał wyłącznie z własnego doświadczenia i umiejętności, czy także z zasobów, informacji i relacji należących do poprzedniej spółki.
Więcej na ten temat przeczytasz w naszym artykule: Nowa firma po wyjściu ze spółki – jak uniknąć zarzutu czynu nieuczciwej konkurencji.
Jak napisać zakaz konkurencji, żeby nie był nadmierny?
Dobry zakaz konkurencji w spółce powinien być konkretny. Nie wystarczy ogólne zdanie, że były wspólnik „nie może prowadzić działalności konkurencyjnej”. Taki zapis może prowadzić do sporów, bo każda ze stron będzie rozumiała go inaczej.
W praktyce warto dokładnie określić, jakiej działalności zakaz dotyczy. Najbezpieczniej odwołać się do rzeczywistej działalności spółki, konkretnych usług, produktów, klientów lub rynku, a nie do bardzo ogólnych sformułowań. Im precyzyjniej zostanie opisane, czego były wspólnik nie może robić, tym łatwiej później ocenić, czy rzeczywiście doszło do naruszenia.
Równie ważny jest czas. Zakaz konkurencji powinien mieć jasno wskazaną datę końcową albo mechanizm ustalenia okresu obowiązywania. Zakaz bezterminowy albo trwający wiele lat bez dobrego uzasadnienia będzie znacznie bardziej ryzykowny.
Trzeba też rozsądnie określić obszar obowiązywania zakazu. Jeżeli spółka działa lokalnie, zakaz obejmujący całą Polskę może być trudny do obrony. Jeżeli spółka działa online lub obsługuje klientów w wielu krajach, zakres terytorialny może być szerszy, ale nadal powinien wynikać z realnego modelu działalności.
Można również wskazać, czego zakaz nie obejmuje. Przykładowo, strony mogą zastrzec, że zakaz nie dotyczy pasywnego posiadania niewielkiego pakietu akcji w spółce giełdowej czy aktywności prowadzonej za uprzednią zgodą spółki. Takie wyłączenia zmniejszają ryzyko nadinterpretacji i pokazują, że celem zakazu jest ochrona konkretnych interesów spółki, a nie całkowite zablokowanie byłego wspólnika na rynku.
Wreszcie trzeba przemyśleć sankcje. Kara umowna jest częstym zabezpieczeniem zakazu konkurencji, ale jej wysokość powinna pozostawać w rozsądnej relacji do możliwej szkody i skali naruszenia.
Dobrze napisany zakaz konkurencji powinien więc odpowiadać na kilka pytań:
- kto jest nim objęty,
- jakiej działalności dotyczy,
- jak długo trwa,
- na jakim obszarze obowiązuje,
- jakie wyjątki przewiduje,
- co grozi za jego naruszenie.
Zakaz konkurencji to nie jedyne rozwiązanie
Warto też pamiętać, że spółka nie zawsze potrzebuje szerokiego zakazu konkurencji. Czasami lepsze są rozwiązania, które chronią konkretne ryzyka, zamiast całkowicie ograniczać byłemu wspólnikowi możliwość prowadzenia działalności.
Do takich rozwiązań należą m.in.:
- obowiązek zachowania poufności,
- zakaz wykorzystywania tajemnicy przedsiębiorstwa,
- zakaz korzystania z dokumentów i materiałów spółki,
- obowiązek zwrotu dokumentów,
- zakaz aktywnego pozyskiwania określonych klientów,
- zakaz obsługiwania klientów, z którymi były wspólnik pracował w ramach spółki,
- zakaz nakłaniania kluczowych pracowników i współpracowników do odejścia.
Takie mechanizmy często skuteczniej odpowiadają na realne ryzyka. Spółce nie zawsze chodzi przecież o to, aby były wspólnik w ogóle nie prowadził działalności. Często chodzi raczej o to, aby nie wykorzystywał informacji, relacji i zasobów, które należą do spółki.
Podsumowanie
Zakaz konkurencji po wyjściu ze spółki może być skutecznym narzędziem ochrony interesów spółki, ale tylko wtedy, gdy jest rozsądny, konkretny i proporcjonalny. Powinien chronić realne ryzyka, a nie służyć do całkowitego zablokowania byłego wspólnika albo byłego członka zarządu na rynku.
Największe ryzyko budzi zakaz konkurencji, który jest bardzo długi, nieprecyzyjny, obejmuje zbyt szeroki obszar lub całą branżę, nie przewiduje żadnego ekwiwalentu i jest zabezpieczony rażąco wysoką karą umowną. Taki nadmierny zakaz konkurencji może zostać zakwestionowany.
Dlatego przy konstruowaniu zakazu warto zadać sobie proste pytanie: co dokładnie chcemy chronić i przez jaki rozsądny czas? To lepszy punkt wyjścia niż próba związania byłego wspólnika na wiele lat za wszelką cenę.
Specjalizuje się w sporach korporacyjnych, reorganizacjach przedsiębiorstw oraz bieżącej obsłudze spółek. Reprezentuje klientów w postępowaniach sądowych, w szczególności w konfliktach między wspólnikami, a także posiada doświadczenie w przeprowadzaniu likwidacji spółek prawa handlowego.






